Na rynku jest mnóstwo szkół językowych, nauczycieli i trenerów, platform, aplikacji oraz kursów online. Ta szeroka oferta z jednej strony cieszy, z drugiej stawia przed trudną decyzją: co wybrać? Dodatkowo, okazuje się, że nie wszystkie firmy działają w pełni etycznie i uczciwie. Wizja łatwego zarobku przyciąga też zwykłych oszustów. Zobacz, jak wybrać kurs językowy i nie dać się nabrać na różne sztuczki.
W tym artykule skupiam się na nieuczciwych praktykach i zwykłych oszustwach, z którymi niestety można spotkać się na rynku edukacyjnym. Opiszę kilka pułapek na klientów, z jakim sama się zetknęłam oraz dam kilka rad jak ich uniknąć.
Jeśli szukasz informacji jaki kurs językowy będzie dla ciebie najlepszy, to polecam inne artykuły:
- Czy indywidualne lekcje języka to dobry wybór?
- Lekcje prywatne czy szkoła językowa – co wybrać?
- Co daje nauka języka z lektorem?
- Czy można nauczyć się języka obcego z aplikacją?
W tym artykule znajdziesz takie tematy:
Spis treści
- Jak nie dać się nabrać na super metodę
- Jak dobrze wybrać kurs językowy – uważaj na autorskie metody
- Chcesz dobrze wybrać kurs językowy to uważaj na drobny druczek
- Jak nie dać się nabrać na ceny kursów językowych
- Jak wybrać kurs językowy – uważaj na bezpłatne lekcje pokazowe
- Jak się nie nabrać na aplikację lub kurs z dostępem na całe życie
- Żeby dobrze wybrać kurs językowy – odrzuć nieistotne dodatki
- Jak nie dać się nabrać na opinie w Internecie
- Jak dobrze wybrać kurs językowy i nie dać się nabrać – podsumowanie
Jak nie dać się nabrać na super metodę
Jedną z najczęściej występujących nieuczciwych praktyk na rynku edukacyjnym jest łapanie klienta na tak zwaną „super metodę”. Wygląda to tak, że osoba znająca kilka języków chwali się swoimi umiejętnościami w różnych mediach społecznościowych. YouTube, TikTok i Instagram to najczęściej wybierane platformy. Po zdobyciu większej liczby obserwatorów osoba zaczyna promować swoje kursy i konsultacje oparte na jej własnej super metodzie, dzięki której nauczyła się tych wszystkich języków. Oferta ma wysoką cenę ale w zamian autor obiecuje piorunujące efekty.
Jeszcze parę lat temu językowi influencerzy autentycznie chcieli dzielić się swoimi doświadczeniami z innymi ludźmi. Kilku z nich stworzyło swoje kursy czy platformy do nauki odnosząc sukces. Niestety w ślad za nimi ruszyła horda zwykłych oszustów wykorzystujących możliwości technologii do nabierania ludzi. Wielu z nich bardzo słabo zna języki a niektórzy nawet w ogóle. W Internecie można jednak tak wszystko przedstawić, że wygląda jakby płynnie posługiwali się kilkoma, kilkunastoma, (co bardziej bezczelni) kilkudziesięcioma językami. Wydajesz krocie a pod szyldem rzekomego poligloty dostajesz materiały stworzone przez AI albo uczysz się z jakimiś ludźmi z platformy typu Tutlo.
Musisz wiedzieć, że super metoda nie istnieje. Zauważ, że osoby, które ją promują mówią, że wcześniej chodziły na różne kursy i lekcje ale nic im to nie dało. Dopiero, kiedy odkryły tę swoją metodę, to zaskoczyło. Tym czasem właśnie te rzekomo nieefektywne kursy i lekcje dały tej osobie mocne podstawy językowe. Możliwe, że ta osoba nie zdaje sobie nawet sprawy, że miała już fundamenty, kiedy znalazła swój sposób na naukę i dzięki temu mogła wystrzelić. Nie ma w tym jednak nic nowatorskiego. Każdy, kto uczy się aktywnie i świadomie, analizuje swoje postępy i odpowiednio modyfikuje swój sposób nauki. Super metoda to po prostu najlepsza metoda jaką dla siebie wypracujesz.
Jak dobrze wybrać kurs językowy – uważaj na autorskie metody
Kolejnym chwytem marketingowym są autorskie metody nauczania. Obecnie niemal co drugi nauczyciel uczy opracowaną przez siebie metodą. Tak naprawdę jest to jednak styl, czy sposób nauczania danego lektora. Każdy lektor i nauczyciel ma swój indywidualny sposób. Najczęściej jest to mieszanka praktyk znanych od lat i opisanych w licznych książkach o metodologii nauczania. Niektórym co prawda może wydawać się, że odkryli coś, co innym jest znane od lat.
Z marketingowego punktu widzenia, kursy językowe opracowane autorską metodą wydają się być bardziej wartościowe, niż po prostu zwykłe lekcje. Dlatego można zażądać wyższej ceny. Być może tacy nauczyciele liczą na powtórkę sukcesu osób, które faktycznie opatentowały swoje metody. Na przykład Robin Callan zmodyfikował metodę bezpośrednią nauczania (Direct Method) i stworzył swoją własną „metodę Callana”. Chociaż ma ona swoich zwolenników, jest też szeroko krytykowana. Żadna z metod nauczania sama w sobie nie jest idealnym i jedynym rozwiązaniem. Gdyby taka metoda istniała wszyscy od dawna byśmy z niej korzystali.
Warto też odpowiedzieć sobie na takie pytania. Jeśli osoba faktycznie odkryła jakąś fantastyczną metodę, to dlaczego nic o tym nie słychać w mediach? Czemu nie rozkręca globalnej sieci szkół opartych na tym genialnym sposobie? Dlaczego nie uczy tą metodą polityków, bogatych biznesmenów, celebrytów, którzy mogliby zapłacić naprawdę niezłe pieniądze? Zamiast tego autor fantastycznej metody sprzedaje kursy osobom takim, jak ty po całkiem przystępnej cenie. Odpowiedź jest prosta – ta cała metoda to chwyt marketingowy.
Chcesz dobrze wybrać kurs językowy to uważaj na drobny druczek
Największe problemy z zakupioną usługą biorą się z niedoczytania zapisów umowy, zwłaszcza tych drobnym druczkiem. Niestety również na rynku edukacyjnym zdarzają się bardzo niekorzystne zapisy w umowach dotyczących kursów i zajęć. Umowa powinna zawierać prawa i obowiązki obu stron oraz chronić ich interesy. Czasami ta proporcja jest mocno zachwiana na niekorzyść klienta.
Niektóre placówki edukacyjne kuszą klientów atrakcyjnymi cenami i obiecują ich niezmienność przez pewien okres czasu. Zachęconemu w ten sposób klientowi podsuwają do podpisu umowę podobną do umów z operatorami telekomunikacyjnymi. Jest to umowa na czas określony, rok czy dwa, z promocyjną ceną. A w środku klauzule o karach umownych, w przypadku rezygnacji przed terminem. Może być też zapis o automatycznym przedłużeniu umowy, jeśli klient nie podejmie w odpowiednim czasie jakichś działań. Trudno się potem z takich umów wyplątać.
Warto więc prosić o przekazanie umowy i regulaminu do wglądu i dokładnie je przeczytać przed podpisaniem. Z jednej strony trudno oczekiwać aby szkoła gwarantowała sukces, jeśli co najmniej w połowie zależy on od samego ucznia. Nie powinno też dziwić, że lektorzy zabezpieczają się przed stratami pobierając opłatę za nieprawidłowo odwołaną lekcję. Z drugiej strony uczeń ma prawo oczekiwać, że jeśli lektor spóźni się lub nie przyjdzie na zajęcia, to później je odpracuje. Warto wyjaśnić, najlepiej pisemnie emailem, wszelkie zapisy w umowie i regulaminie, które budzą wątpliwości.
Jak nie dać się nabrać na ceny kursów językowych
Ceny kursów i zajęć językowych bardzo się od siebie różnią przez co klienci mogą czuć się zagubieni. Zasada, że cena zależy od jakości niestety nie zawsze się sprawdza. W czasach kultu pieniądza wiele osób upatruje w rynku edukacyjnym łatwy zarobek. Wierzą, że należy się cenić i od razu startować z wysokiego pułapu cenowego. Wystarczy narobić wokół siebie dużo szumu (czytaj: zalewać treściami media społecznościowe), kreować się na wielkiego specjalistę, czy też reklamować swoje usługi jako ofertę „premium”.
Z drugiej strony są na rynku osoby z bardzo niskimi stawkami. Najczęściej to studenci lub początkujący nauczyciele, co nie znaczy, że ich zajęcia będą złe. Każdy musi jakoś zacząć a najłatwiej konkurować ceną. Są też jednak inne tanie oferty, na przykład promocje cenowe. Warto jednak podchodzić do nich ostrożnie. Czasem oferta jest tak zbudowana, że wcale nie jest atrakcyjna, zajęcia są bardzo krótkie, nie można ich odwoływać czy przesuwać na inny termin. Może się też okazać, że w ciągu roku będzie kilka podwyżek, które zrównają poziom cenowy oferty z droższymi rynkowymi opcjami. Warto przestudiować regulamin czy umowę a sprawy wątpliwe uzgodnić, najlepiej pisemnie przed rozpoczęciem kursu.
Jak wybrać kurs językowy – uważaj na bezpłatne lekcje pokazowe
Popularne w ostatnich czasach bezpłatne lekcje pokazowe mogą wydawać się dobrym pomysłem ale są raczej kontrowersyjne. Uczeń uważa, że przetestuje szkołę, podejście nauczyciela, metody itd. Tym czasem ogląda, jak sama nazwa wskazuje, pokaz. To jest wyselekcjonowany, sprawdzony i przetestowany element zajęć, który ma zrobić wrażenie na potencjalnym kliencie. Na jego podstawie nie można jednak powiedzieć, jak będzie wyglądała dalsza nauka.
Element „wow” na zajęciach językowych zdarza się od czasu do czasu. Gdyby działo się to częściej, przestało by na nas robić wrażenie. Każdy nauczyciel ma lepsze i gorsze zajęcia, tak jak wszyscy mamy lepsze i gorsze dni. Tym czasem lekcja próbna ma ci wmówić, że tak właśnie wyglądają wszystkie zajęcia a nauczyciel zawsze jest taki sympatyczny czy zabawny. Decydując się na nią miej to na uwadze. Z reguły te lekcje są krótkie 30 czy 20 minut, więc naprawdę na tej podstawie nie można wywnioskować jak będą wyglądały 45 czy 60 minutowe zajęcia.
Jak się nie nabrać na aplikację lub kurs z dostępem na całe życie
Kolejnym, moim zdaniem, nie fair zagraniem jest sprzedawanie dożywotnich dostępów do aplikacji lub kursu. Na pozór wydaje się to atrakcyjnym rozwiązaniem. Płacisz raz, z reguły większą kwotę i korzystasz do końca życia. W praktyce wygląda to inaczej. Po pewnym czasie okazuje się bowiem, że aplikacja nie będzie już aktualizowana bo wyszła nowa wersja z nowymi funkcjami i rozwiązaniami. Ty jednak masz dostęp do starej wersji. Jak chcesz nową musisz płacić od nowa.
Podobnie jest w przypadku kursów na różnych platformach. Kupujesz dożywotni dostęp do kursu, obiecują ci nawet aktualizacje. Przez pewien okres rzeczywiście to tak działa. Pewnego dnia jednak twój kurs znika z platformy. Autor go zdjął bo stworzył nową wersję, lepszą, szerszą, droższą. Dopiero wtedy doczytujesz w regulaminie, że owszem masz dostęp dożywotni, o ile kurs jest dostępny na platformie. Zastanów się, czy dostęp na całe życie jest ci w ogóle potrzebny? Tak naprawdę, to tylko wabik marketingowy.
Żeby dobrze wybrać kurs językowy – odrzuć nieistotne dodatki
Zdarza się, że szkoła językowa albo indywidualny lektor uzasadnia wyższą cenę zajęć różnymi dodatkami. Dostajesz więc jakiś ebook z pomysłami na naukę, dostęp do aplikacji ze słówkami, dodatkowe materiały, czy dostęp do zamkniętej grupy na mediach społecznościowych. Czy te dodatki faktycznie mają znaczenie? Kiedyś były dawane za darmo w ramach budowania relacji z klientem i wzmacniania lojalności. Dzisiaj, niejednokrotnie wyceniane na niedorzeczne kwoty, podnoszą cenę kursu.
Cena za zajęcia wyższa, niż przeciętnie na rynku, jak dla mnie ma uzasadnienie w trzech przypadkach. Po pierwsze, nauczyciel daje wyższą, niż przeciętna, jakość zarówno w nauczaniu jak i obsłudze. Po drugie, cena dotyczy zajęć specjalistycznych, gdzie jest mniej specjalistów. Na przykład specjalistyczny język czy nauczanie osób ze specjalnymi potrzebami (ADHD, autyzm, dysleksja). Po trzecie, nauczyciel jest influenserem – celebrytem więc płacisz więcej za możliwość chwalenia się przed znajomymi, kto cię uczy.
Jak nie dać się nabrać na opinie w Internecie
Teoretycznie opinie o szkole czy lektorze powinny pomóc w wyborze oferty, jednak często wprowadzają w błąd. Zamiast faktycznie być „dowodem społecznej słuszności”, jak się o nich mówi, stały się elementem marketingu. Ja co jakiś czas dostaję ofertę zakupu pozytywnych opinii w różnych serwisach. Opinie i polecenia piszą też agencje marketingowe czy wirtualne asystentki. Oczywiście nie wszystkie opinie w Internecie są fałszywe, ale coś w tym musi być skoro sam Google daje dopisek, że opinie nie są zweryfikowane.
Warto podejść z dystansem i rozsądkiem do opinii. Na przykład, jeśli ktoś jest nauczycielem angielskiego od roku i ma już na koncie 300 pozytywnych opinii, to jakie szkolenia właściwie prowadzi? Chyba bardzo duże grupy. Dla mnie podejrzane są wszelkie recenzje, które powtarzają slogany z haseł reklamowych. W przypadku nauki języka to będzie: „w miłej, luźnej atmosferze”, „bez stresu”, „przełamuję barierę”, „już od pierwszej lekcji mówię” itd. Nie ufam też recenzjom, które nic konkretnego nie mówią, tylko: „polecam”, „naprawdę warto”, „świetne zajęcia”. Prawdziwe recenzje odnoszą się do własnych doświadczeń i nie zawsze są piękne stylistycznie.
Jak dobrze wybrać kurs językowy i nie dać się nabrać – podsumowanie
Żeby dobrze wybrać kurs językowy i nie dać się zmanipulować, kieruj się kilkoma zasadami. Przede wszystkim wypisz swoje oczekiwania oraz możliwości i ustal budżet. Zrób to rozsądnie, nie oczekuj cudów, w miesiąc czy dwa naprawdę nie nauczysz się języka. Poświęć czas na przejrzenie ofert, unikaj decyzji pod wpływem emocji, bo na to właśnie liczą oszuści. Uważaj na fantastyczne albo autorskie metody oraz odkrywców co „złamali system”.
Pamiętaj, że obecnie cena nie zawsze wiąże się z jakością. Przyjrzyj się dobrze promocjom, czy nie ma tam żadnych haczyków, proś o regulaminy i umowy do wglądu przed podpisaniem. Nie dowierzaj do końca opiniom w Internecie. Jeśli masz taką możliwość pytaj znajomych. Zastanów się czy różne dodatki do ofert są ci faktycznie potrzebne i czy warto płacić więcej za dożywotnie subskrypcje w erze tak szybko zmieniającej się technologii.
Jeśli uważasz, że ten tekst był pomocny, będzie mi miło jeśli podzielisz się nim ze znajomymi. Ikonki mediów społecznościowych znajdziesz poniżej. Możesz też podzielić się własnym doświadczeniem w komentarzu poniżej.








