Miłośnicy technologii nie będą zachwyceni tym artykułem. Jednak nic nie ma samych zalet. Trzeba też mówić o pułapkach i przeszkodach w nauce języków związanych z technologią. Jako osoba, która się uczy i stara posługiwać na co dzień czterema językami, trochę o tym wiem.
Zacznijmy od tego, że technologia oczywiście może być pomocna w nauce języków. Mamy aplikacje, platformy, sztuczną inteligencję i mnóstwo zasobów, z których można korzystać. Rozwiązania technologiczne ułatwiają komunikację i pozwalają uczyć się online. Jednak, aby technologia pomagała osiągnąć założone wyniki, trzeba mieć świadomość tego, co się robi i po co oraz umiejętnie z niej korzystać.
Warto zdawać sobie sprawę z tego, jakie pułapki i przeszkody w nauce języków wiążą się z użytkowaniem technologii. Od fałszywego poczucia robienia postępów, przez ciągłe rozpraszanie, tracenie czasu na nieefektywne aktywności do demotywacji i złych nawyków. Do tego dochodzą jeszcze utrudnienia i uciążliwości kiedy chce się na co dzień posługiwać językami.
Można uniknąć problemów w nauce języków, jakie stwarza technologia, jeśli się o nich wie i odpowiednio na nie reaguje.
Spis treści
- Jak technologia daje złudzenie postępów w nauce języków
- Jak technologia rozprasza w nauce języków
- Jak technologia demotywuje do nauki języków
- Jak technologia zabiera czas, który można poświęcić na naukę języków
- Jak technologia przyczynia się do złych nawyków w nauce
- Jak technologia utrudnia korzystanie z języków obcych
- Kiedy technologia pomaga w nauce języków?
Jak technologia daje złudzenie postępów w nauce języków
Wiele aplikacji do nauki języków daje złudzenie robienia szybkich postępów. Partia materiału podzielona jest na lekcje i etapy, które trzeba przerobić aby przejść dalej. Materiał jest utrwalany przy pomocy testów, quizów i gier a pozytywne wyniki nagradza się odznakami albo miejscami w rankingu użytkowników. Przypomina to wyzwania i rywalizację znaną z gier, bo z resztą z taką intencją było tworzone. Aplikacje kierowane są raczej do młodszych użytkowników, którzy wychowali się na grach, więc nauka z elementami znanymi z gier ma być przyjemnością.
Jednak to, że ktoś potrafi przeklikać lekcje i testy w aplikacji nie oznacza, że umie posługiwać się językiem w codziennych sytuacjach. Zdobyte odznaki potwierdzają jedynie przejście na kolejny poziom w aplikacji. Mimo życiowych dialogów i wsparcia przez sztuczną inteligencję nauka z takimi programami przypomina, znane ze szkoły, „przerabianie” materiału. Dodatkowo, część użytkowników bezrefleksyjnie i na chybił-trafił klika w zadania aby szybciej przejść przez powtórki do kolejnego etapu. Celem staje się nie poszerzanie wiedzy a zdobycie odznaki albo „przerobienie” całej aplikacji.
Jak technologia rozprasza w nauce języków
Kolejnym problemem, jaki technologia stwarza w nauce języków jest rozpraszanie. Aby nauka miała miejsce a nasz mózg wchłonął wiedzę, muszą zaistnieć odpowiednie warunki. Po prostu potrzebujemy skupienia. Tym czasem technologia rozprasza nas praktycznie na każdym kroku. Powiadomienia, wiadomości, informacje, przypomnienia wybijają z koncentracji i przerywają proces. Często sami, mając w zasięgu urządzenia, odrywamy się od nauki aby sprawdzić, co słychać w mediach społecznościowych czy w wiadomościach.
Zdarza się, że ktoś celowo zagląda na różne serwisy aby poćwiczyć język. Najpierw trzeba przebić się przez wyskakujące okienka z ustawieniami ciasteczek, zapisem na newsletter, zaproszeniem do korzystania z powiadomień lub reklamami. Jak się to uda i nadal pamiętasz, co chcesz przeczytać lub obejrzeć, algorytmy będą odciągać cię od tego zadania proponując podobne treści. Po pewnym czasie możesz ocknąć się na jakiejś stronie, czy profilu nie bardzo wiedząc, co tam robisz i po co w ogóle przeglądasz te treści. Możesz oszukiwać się, że przecież i tak ćwiczysz język ale w rzeczywistości tylko biernie konsumujesz treści.
Jak technologia demotywuje do nauki języków
Technologia może też na różne sposoby demotywować do nauki języków. Przede wszystkim rozwój technologii w ostatnich latach wywołuje pytanie o sens nauki języków obcych. Czy znajomość innych języków będzie nam potrzebna? Mamy już coraz lepsze translatory i sztuczną inteligencję, która za nas pisze i mówi. Świat staje się też bardziej zautomatyzowany. Można wyjechać za granicę, przejść przez lotnisko, restaurację i różne sklepy nie zamieniając z nikim słowa. W końcu jest samoobsługa, automatyczne kasy, ekrany do zamawiania potraw w kawiarniach i restauracjach, bezdotykowe płatności. Niektórzy twierdzą, że nauka języków już dziś staje się hobbystycznym zajęciem.
Urządzenia mają też mniej bezpośredni, a co za tym idzie, mniej oczywisty wpływ na naukę. Chodzi o treści i reklamy, na jakie natrafiamy w różnych serwisach i aplikacjach. Można się z nich dowiedzieć, że nauka języka obcego jest prosta, nie wymaga wysiłku i nie zabiera dużo czasu. Wystarczy przeczytać jakiś ebook, poklikać w aplikacji, pogadać ze sztuczną inteligencją, ewentualnie zastosować „turbo-metodę” internetowego guru. W rzeczywistości okazuje się jednak, że mimo tych działań efekty nie są piorunujące. Przychodzi więc zwątpienie we własne możliwości.
Tym czasem w mediach społecznościowych użytkownicy chwalą się znajomością nie jednego, ale kilku, czy kilkunastu języków obcych. Pomaga im w tym technologia, bo można z translatorem nauczyć się kilku zdań w obcych językach i zaprezentować je przed kamerą. Z pomocą sztucznej inteligencji można sklonować swój głos i tak przerobić filmik, że wyglądać będzie jakby osoba mówiła płynnie w wielu językach. Jak z tym wszystkim czuje się osoba, która faktycznie uczy się języka? Porównując się z innymi wypada źle. Nie osiąga nawet połowy tego, co obiecują autorzy turbo-metod, aplikacji i ebooków. Jest zniechęcona, zdemotywowana i zastanawia się po co to wszystko.
Jak technologia zabiera czas, który można poświęcić na naukę języków
Technologia, oferując dostęp do rozmaitych narzędzi, treści i doświadczeń, odciąga od faktycznej nauki języka. Wspomniane wcześniej algorytmy mają zatrzymać nas w konkretnym serwisie na dłużej. Monitorują naszą aktywność, poznają preferencje i podsuwają rzeczy, które mogą nas zainteresować. W rezultacie spędzamy w różnych serwisach i na stronach internetowych znacznie więcej czasu, niż planowaliśmy.
Niektórzy twierdzą, że w ten sposób otaczają się językiem obcym i ćwiczą. Codzienny kontakt z językiem jest rzeczywiście bardzo ważnym elementem nauki, ale jeśli jest jedynie biernym odbiorem treści, nie przyczynia się do postępów. Język jest narzędziem komunikacji, a żeby się komunikować trzeba ćwiczyć produkcję, czyli mówienie i pisanie. Konieczne jest też poszerzanie słownictwa, poznawanie i ćwiczenie nowych struktur gramatycznych. Tym czasem większość osób spędza godziny na przeglądaniu treści bez żadnego pożytku do nauki.
Wystarczy zadać sobie dwa proste pytania: Ile nowych słów i wyrażeń uczę się przez tydzień przeglądania treści w internecie? Ile czasu spędzam w tygodniu na przeglądanie serwisów i aplikacji? Z moich doświadczeń oraz obserwacji moich uczniów wynika, że ogromna ilość czasu spędzona na konsumpcji treści przynosi nieproporcjonalnie małe rezultaty.
Jak technologia przyczynia się do złych nawyków w nauce
Technologia może przyczynić się do wyrobienia złych nawyków w nauce języków. Najpowszechniejszym złym nawykiem jest wspieranie się na każdym kroku translatorem. Niektórzy twierdzą, że do aplikacji tłumaczących wklejają własny tekst i sprawdzają, czy tłumaczenie na polski ma sens. Z reguły kończy się jednak na tym, że nie ma czasu ani chęci żeby pisać w języku obcym, skoro program może polski tekst błyskawicznie przełożyć.
Wraz z rozpowszechnieniem sztucznej inteligencji nie trzeba nawet tworzyć polskiej wersji. Wystarczy zlecić AI napisanie dowolnego tekstu. Z kolei rozmaite wtyczki do przeglądarek od razu przetłumaczą tekst w obcym języku. Korzystające z takich narzędzi osoby, ułatwiając sobie pracę niczego się nie uczą. Dodatkowo, uzależniają się od translatorów, boją się samodzielnie pisać i czytać w języku obcym, przez co wiecznie czują się niepewnie posługując nim.
Niewłaściwe wykorzystanie technologii w procesie nauki może przynieść skutki odwrotne od oczekiwanych. Uczymy się czegoś, kiedy zaczynamy rozumieć zależności i potrafimy to wykorzystać. Na przykład, jeśli zrozumiemy jak wyrazy łączą się ze sobą w zdaniu, możemy tworzyć podobne zdania. Takie zależności dostrzeżemy w tekstach a nauczymy się ich pisząc własne przykładowe zdania. Tym czasem część osób prosi sztuczną inteligencję o wypisanie z tekstu przydatnych zwrotów i struktur, ułożenie przykładowych zdań i paru ćwiczonek. W rezultacie ten etap, w którym zachodzi nauka wykonuje AI a reszta, czyli mechaniczne działanie jest zadaniem ucznia. Oddając technologii kluczowe działania w procesie nauki, nie tylko sami się nie uczymy ale też wyrabiamy w sobie złe nawyki.
Jak technologia utrudnia korzystanie z języków obcych
W ostatnich latach technologia coraz bardziej uprzykrza życie osobom chcącym praktykować języki obce. Można odnieść wrażenie, że posługiwanie się językami obcymi nie jest mile widziane. Po pierwsze blokowanie treści na podstawie IP. Za pomocą numeru IP strona wykrywa z jakiego kraju jestem i automatycznie blokuje niektóre albo wszystkie treści. Na przykład ja nie mogę korzystać z niektórych serwisów japońskich, słuchać japońskiego radia przez Internet a ostatnio również czytać i oglądać części wiadomości na NHK, które wcześniej było ogólnie dostępne. Muszę używać programów VPN, które są płatne.
Równie irytujące są wszechobecne automatyczne tłumaczenia. Niektóre strony, również w oparciu o IP, od razu zmieniają tekst na polski, czy chcesz tego, czy nie. Wyszukiwarki na zapytania wyrzucają w pierwszej kolejności wyniki po polsku albo z polskich stron. Nie ma znaczenia, czy wpisuję zapytanie po angielsku, czy po włosku. Tylko japoński inaczej działa (jeszcze) bo ma inny system pisma. Niestety zniknęła funkcja wyszukiwania w konkretnym języku. Teraz można wybrać tylko polski albo „inne języki”, co w praktyce oznacza, głównie polski. Serwisy, takie jak YouTube wprowadzają automatyczne napisy do filmików w obcych językach. Ostatnio pojawił się też automatyczny dubbing. Trzeba się naszukać, żeby to wyłączyć.
Systemy operacyjne komputerów i telefonów oraz przeglądarki internetowe umożliwiają ustawienie sobie na starcie codziennych wiadomości. Można skonfigurować jakie tematy cię interesują ale nie w jakich językach chcesz takie wiadomości czytać. Algorytmy takich newsowych kanałów nie są w stanie się nauczyć, że ktoś włada kilkoma językami. Jesteś w Polsce, to masz po polsku. Na niektórych platformach streamingowych, kiedy wybieram serial lub film w innym, niż dotychczas języku, włącza sią automatycznie polski lektor. Za każdym razem muszę zmieniać ustawienia dźwięku i napisów. Może to drobne rzeczy, ale irytują i zabierają czas.
Zobacz też:
- Czym się różni learn i study? Zobacz jak ich używać!
- Jaka jest najlepsza metoda nauki języka angielskiego?
- Czym jest talent do nauki języków?
Kiedy technologia pomaga w nauce języków?
Technologia może pomóc w nauce języków, jeśli będziemy mądrze i z umiarem z niej korzystać. Nie zakładajmy, że to jedyne źródło wiedzy i że załatwi za nas wszystko. Warto też wyrobić w sobie filtr krytycznego myślenia, poprzez który można oceniać różne technologiczne rozwiązania i pomysły znalezione w sieci. Na pewno też trzeba uważać na to, ile czasu spędzamy z różnymi urządzeniami. Czy faktycznie czegokolwiek się w tym czasie uczymy?
Technologia ma swoje negatywne strony ale też umożliwia dostęp do autentycznych treści i przydatnych narzędzi. Dzięki niej możemy pracować z domu w międzynarodowym środowisku, studiować na zagranicznych uczelniach czy uczyć się na kursach. Przede wszystkim ułatwia komunikację z innymi użytkownikami. Pomaga w podróżach i zwiedzaniu innych krajów. Nie ma sensu jej demonizować czy całkowicie wyrzucać z życia. Trzeba nauczyć się być świadomym użytkownikiem i mieć nadzieję, że różne niedociągnięcia zostaną z czasem poprawione.
A jakie jest twoje podejście do technologii w nauce? Z jakich rozwiązań korzystasz? Widzisz więcej zalet, czy wad? Podziel się swoimi doświadczeniami w komentarzu poniżej.








