Jaki język obcy wybrać, żeby potem nie żałować

Wszyscy wiemy, że w dzisiejszym świecie znajomość języków obcych to konieczność. Co więcej, jeden język obcy, to za mało. Należałoby znać co najmniej jeszcze jeden, tylko jaki? Czym kierować się dokonując wyboru? Zobacz, które z najczęściej stosowanych kryteriów mają sens w twojej sytuacji i nie trać czasu oraz energii na naukę czegoś, co porzucisz w połowie stwierdzając, że cała zabawa nie miała sensu.

learning languages

Na początek odpowiedz sobie na proste, ale bardzo ważne pytanie: po co właściwie uczysz się języka?

Twoja odpowiedź znajdzie się pewnie w jednej z trzech kategorii

  1. Język obcy jest wymagany w szkole lub w pracy.
  2. Język obcy przyda ci się w pracy lub w życiu codziennym, np. w podróżach
  3. Nauka języka wiąże się z twoimi zainteresowaniami.

Jeśli chodzi o wybór konkretnego języka, wyróżniłam 6 najczęstszych pobudek, którymi się kierujemy. Ostateczna decyzja jest najczęściej ich mieszanką.

Wybieram ten język bo jest popularny

Co jakiś czas pojawiają się informacje o językach, których warto się uczyć, bo włada nimi najwięcej osób albo przewiduje się, że będą przydatne w przyszłości, lub po prostu są obecnie bardzo modne. W takich rankingach na pierwszych miejscach znajdziemy najczęściej angielski, chiński, hiszpański, ale też czasem koreański, języki skandynawskie, czy afrykańskie.

Plusem tej strategii jest duża dostępność kursów i materiałów do nauki, bo nawet jeśli język był mało znany ale staje się modny, wydawnictwa językowe szybko wypuszczają na rynek kursy, słowniki czy fiszki. W przypadku najpopularniejszych na świecie języków, można założyć, że zawsze będzie zapotrzebowanie na osoby dobrze nimi władające. Taki język przyda się w pracy, w podróżach, w karierze naukowej.

Minus to większa konkurencja na rynku pracy i rosnące wymagania ze strony pracodawców. Często trzeba poszerzać znajomość języka o zagadnienia specjalistyczne, wykazać się certyfikatami i dyplomami, czy też poziomem zbliżonym do native speakera.

Motywacja do nauki pochodzi najczęściej z zewnątrz, uczysz się bo jest to wymagane w szkole, na uczelni, na rynku pracy, bo w codziennym życiu jest coraz trudniej bez znajomości języków. Motywacja zewnętrzna działa najmocniej, gdy czujesz zagrożenie, na przykład masz problem ze znalezieniem pracy, szef stawia nowe wymagania, przepłacasz za zorganizowaną wycieczkę, bo nie dogadasz się za granicą. Niestety, kiedy zagrożenie mija, motywacja do nauki spada i stąd mamy tyle osób, które nigdy nie wychodzą poza poziom A2/B1.

Zagrożenie wiąże się z racjonalnością takiego wyboru. Być może Chińczycy opanują nasze rynki, hiszpański z 400 milionami samych native speakerów otworzy nam drogę do całych kontynentów, czy też zgodnie z przewidywaniami analityków rynkowych, nadejdzie czas Afryki, ale czy w naszej rzeczywistości faktycznie znajdziemy wystarczająco okazji do wykorzystania znajomości takich języków? Może lepiej postawić na mowę naszych sąsiadów, czyli niemiecki i rosyjski. Mimo zmian politycznych ciągle mamy z tymi krajami kontakty na różnych polach.

Wybieram ten język bo mało kto go zna

To przeciwna strategia do omówionej powyżej. Decydujesz się na naukę mało popularnego języka licząc na korzyści bycia w niszy rynkowej takie jak: mniejsza konkurencja, możliwość uzyskania wyższych zarobków, szansa na ciekawą pracę lub wyjazd za granicę. Zdarza się też, że wybierasz rzadko używany język z czystego snobizmu, bo to takie oryginalne i wszyscy znajomi cię podziwiają.

Plusem znajomości rzadkiego języka jest zwiększenie twojej konkurencyjności rynkowej. Najlepiej, jeśli znasz również jeden z języków popularnych a do tego masz dobry zawód np. inżynier, informatyk, główny księgowy. Możesz wówczas liczyć na wysokie zarobki, ciekawe oferty ale też możliwość znalezienia dobrej pracy w innych miejscach na świecie.

Minusy wynikają z niszowego charakteru mało popularnych języków. Po pierwsze będziesz mieć zdecydowanie mniejszą ofertę kursów, problemy ze zdobyciem materiałów, mniej okazji do kontaktu z językiem. Musisz też pamiętać, że zapotrzebowanie na pracowników z takim językiem oraz różnorodność ofert również będzie dużo mniejsza.

Motywacja w nauce rzadkiego języka musi być naprawdę silna. Jeśli uczysz się z pobudek snobistycznych, tylko dlatego że mało kto taki język zna, to dość szybko zaczniesz dawać pierwszeństwo innym formom spędzania wolnego czasu, zwłaszcza gdy pojawią się pierwsze problemy w nauce. Z kolei ucząc się z czystego wyrachowania licząc na jakieś profity, utrzymasz motywację nieco dłużej, ale nie ominą cię momenty zwątpienia, gdy będziesz zastanawiać się czy nie idziesz trochę pod prąd. Natomiast jeśli po drodze zainteresujesz się danym krajem i jego kulturą, masz szanse na utrzymanie wysokiej motywacji do nauki i osiągnięcie sukcesu.

Zagrożenie wiąże się z tym, że w niszy trudno dostosować się do zmiany trendów a te naprawdę ciężko przewidzieć. Do niedawna mało kto interesował się językiem norweskim, a teraz coraz więcej osób się go uczy, bo dzisiaj w Norwegii można dostać dobrą pracę. A co będzie jutro? Może rynek się nasyci, może do władzy dojdzie nacjonalistyczna partia i wyprosi wszystkich emigrantów? Stawiając na język niszowy więcej ryzykujemy.

Wybieram ten język bo uczy się go znajomy

Tutaj mamy do czynienia z dwoma sytuacjami, pierwsza to decyzja o zapisaniu się na kurs razem ze znajomym licząc na to, że będziemy się razem uczyć, pomagać sobie, motywować się nawzajem. Druga to sytuacja, w której rozpoczynasz naukę języka bo namówił cię do tego znajomy lub ktoś z rodziny, kto już uczy się tego języka. W obu przypadkach pojawia się pytanie, na ile jest to twoja decyzja.

Plusem takiej sytuacji może być to, że faktycznie zyskasz pomoc i wsparcie znajomego oraz poczucie, że nie przechodzisz przez wszystko sam.

Minusem jest to, że jesteś w pewnym sensie zależny od drugiej osoby. Może się zdarzyć, że to ty będziesz musiał motywować zarówno siebie, jak i znajomego. Co się stanie jeśli znajomy się znudzi i zrezygnuje z nauki?

Motywacja w tym przypadku często wiąże się z rywalizacją i chociaż przynosi efekty, może popsuć relacje między znajomymi. Motywacja może spaść jeśli znajomy zrezygnuje z nauki lub po pewnym czasie znajdziecie się na różnych poziomach.

Zagrożeniem jest sytuacja, gdy nauka zmienia się w towarzyskie spotkanie a znajomy zamiast pomagać w nauce po prostu cię rozprasza.

Wybieram ten język, bo jest łatwy

Niektóre języki są faktycznie trudne w nauce na przykład ze względu na wymowę czy pismo. Podobno Europejczycy ucząc się języków, których pisownia oparta jest na piktogramach, jak chiński czy japoński, potrzebują dwa razy więcej czasu, niż na naukę języków opartych na alfabecie łacińskim.

Plusem tej strategii jest to, że wierząc w łatwość nauki języka, będziesz mieć pozytywne nastawienie bez uprzedzeń, że tego się nie da opanować, więc teoretycznie masz szansę na sukces.

Minusem jest to, że nie stawiasz sobie ambitnych celów, tylko idziesz na łatwiznę. Nie jest to racjonalne postępowanie. No bo jaki jest sens poświęcać kilka lat życia i mnóstwo energii na „byle co, byle było łatwe”? W tym przypadku warto poważnie zastanowić się po co w ogóle uczę się języka.

Motywacja do nauki na początku będzie prawdopodobnie wysoka. Szybie postępy i brak większych problemów mogą ją jeszcze wzmocnić. Z czasem nie wszystko okaże się tak łatwe, jak sobie wyobrażałeś i motywacja zacznie spadać. W najgorszym przypadku w ogóle zniechęcisz się do nauki języków stwierdzając, że nie masz do tego talentu, bo przecież miało być tak łatwo, a tobie nie idzie.

Zagrożenie kryje w tym, skąd czerpiesz wiedzę, czy język jest trudny, czy łatwy. Ucząc się różnych języków miałam okazję skonfrontować popularne opinie z rzeczywistością. Słyszałam, że rosyjski jest łatwy, bo podobny do polskiego, że włoski jest prościutki a gramatyka japońska wręcz banalna. Mam wrażenie, że twierdziły to osoby, które nie wyszły poza podstawowe poziomy nauki.

Wybieram ten język bo mi się podoba

Dla wielu osób brzmienie języka ma duże znaczenie. Jedne języki są przyjemnie w odbiorze, chciałoby się ich słuchać bez końca, a inne wydają się niemiłe dla ucha. Nic dziwnego, że wybieramy to, co nam bardziej odpowiada. Względy praktyczne grają tutaj mniejszą rolę. Nauka jest traktowana jak hobby.

Plusem tak sformułowanej pobudki jest związanie przyjemnego z pożytecznym, bo poświęcając czas na swoje zainteresowania, w tym przypadku naukę języka, zyskujesz dodatkowe umiejętności, które mogą zaprocentować w przyszłości.

Minus paradoksalnie wiąże się z plusem, bo nauka języka może przydać się w przyszłości, ale wcale nie musi. Jeśli nie masz perspektyw na używanie języka w jakimkolwiek obszarze, to uczysz się trochę sztuka dla sztuki.

Motywacja może być naprawdę wysoka bo pochodzi z wewnątrz. Ponieważ język ci się podoba tworzy się z nim związek emocjonalny i sam nakręcasz się do nauki. Są duże szanse na uzyskanie dobrych efektów, zwłaszcza jeśli zainteresujesz się szerzej danym krajem, regionem, historią, kulturą nie samym tylko językiem.

Zagrożenie tkwi w tym, że poza jednym, czy dwoma elementami, np. wymowa czy pismo, niewiele ci się spodoba. Bez innych bodźców do nauki, negatywne odczucia mogą wziąć górę nad pozytywnymi i porzucisz ten pomysł.

Wybieram ten język bo łączy się z moimi zainteresowaniami

Może to być urok samego kraju, jego mieszkańców, smaki kuchni, kultura, literatura, historia czy nawet popkultura i celebryci, w każdym razie coś, co sprawi, że zapragniesz poznać język z tym związany.

Plusem takiego wyboru jest połączenie zainteresowań z nauką języka, co będzie się wzajemnie uzupełniać, bo lepsze poznanie kraju i mentalności mieszkańców pomoże w nauce języka, a znajomość języka pozwoli głębiej wniknąć w kulturę kraju.

Minusem może być trudność w wykorzystaniu języka w innych dziedzinach, niż nasze zainteresowanie, na przykład w pracy. Jeśli uczymy się np. angielskiego na piosenkach, włoskiego na przepisach kulinarnych a japońskiego na mangach i anime, to nie poradzimy z pisaniem maili, raportów, czy w negocjacjach. Możemy oczywiście potraktować naukę języka wyłącznie hobbistycznie.

Motywacja na początku będzie bardzo duża a fascynujące nas rzeczy jeszcze bardziej będą ją podsycać. Będziemy sami szukać kontaktu z językiem i szukać materiałów do nauki.

Zagrożenie wiąże się z ograniczeniem tylko do obszaru, który nas interesuje, co sprawi że zasób słów i zwrotów będzie niewielki. Co się stanie jeśli wyrośniesz z pewnych zainteresowań albo przestaną cię fascynować? Bardzo prawdopodobne, że porzucisz naukę języka.

Podsumowanie

Jak wspomniałam na początku decyzja dotycząca nauki języka obcego jest z reguły mieszanką wyżej przedstawionych pobudek. Warto jednak przemyśleć ją na chłodno, bez emocji, biorąc pod uwagę różne elementy. W końcu inwestujemy w naukę nasz czas, energię i często niemałe kwoty na kursy i podręczniki. Szkoda aby nic z tego nie wyszło.

Ja uczyłam się niektórych języków trochę przez przypadek, bo nie było nic innego do wyboru w szkole (rosyjski, łacina), innych z wyrachowania, bo popularne i mogą się przydać (angielski, niemiecki), włoskiego, bo mi się podobał a japońskiego uczę się bo fascynuje mnie ten kraj, ludzie, kultura i popkultura.

Ciekawa jestem czym Wy kierujecie się wybierając obcy język. Czy stosujecie któryś z wymienionych przeze mnie powodów, czy może jeszcze coś innego? Podzielcie się uwagami w komentarzu.

Print Friendly, PDF & Email
Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Katarzyna Lwowska

Lektorka języka angielskiego specjalizująca się w indywidualnych zajęciach dla dorosłych. Posiada certyfikat CELTA uprawniający do nauczania dorosłych w szkołach językowych na świecie. Współpracowała ze szkołami językowymi w Warszawie ucząc języka ogólnego i biznesowego. Od 2011 roku prowadzi własną działalność szkoleniową. Z wykształcenia ekonomista, z 17-to letnim stażem pracy w międzynarodowych korporacjach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.