Dlaczego mam problem z nauką języka angielskiego?

Uczysz się angielskiego (lub innego języka), lata mijają a efekty są raczej słabe. Próbujesz różnych rozwiązań: kursy w szkole językowej, lekcje prywatne, platformy e-learningowe, samouczki, kursy za granicą. W desperacji sięgasz nawet do podejrzanych wynalazków gwarantujących opanowanie języka w błyskawicznym czasie. I nic! Zobacz co może cię blokować i jak sobie z tym poradzić.

Często słyszę takie zdanie „Tyle lat się uczę angielskiego i ciągle niewiele umiem”. Czasami osoba jest przekonana, że dobrze zna przyczynę tego problemu. Na przykład:

  • Nie mam zdolności językowych
  • Trafiałem na złych nauczycieli
  • Uczyłem się złymi metodami
  • Nauka języka obcego jest trudna

Mogłabym teraz uderzyć w belfersko-moralizatorski ton i powiedzieć: „przestań się ze sobą cackać, weź się do roboty, to wszystko wymówki, innym to nie przeszkadza i potrafią się nauczyć, po prostu ucz się, a nie narzekaj!” Myślę jednak, że to wcale nie jest takie proste.

Uważam, że przyczyna problemów tkwi w tobie, ale nie zawsze to tylko twoja wina. O ile nie jesteś zwyczajnym leniem, prawdopodobnie sabotujesz własne wysiłki bo wpadasz, w którąś z niżej wymienionych pułapek.

języki obce są trudne obrazek

 

Wierzysz w mity

Według powszechnie panującego mitu osoby, które nie mają zdolności językowych nigdy dobrze nie nauczą się języka.

Kiedyś nie wierzyłam w coś takiego jak „zdolności językowe” ale naukowe badania potwierdzają, że rzeczywiście niektórzy ludzie uczą się języków z większą łatwością, niż inni. Szybciej przyswajają słówka, mają lepszą wymowę, czasami wręcz podchwycą coś przypadkiem i już umieją.

Nie znaczy to jednak, że pozostali nie mają szans dobrze opanować języka. Po prostu będą musieli poświęcić na to więcej czasu i wysiłku.

Według kolejnego mitu dorośli uczą się gorzej języka, niż dzieci. Słyszałam też takie opinie, że dorosły nigdy nie nauczy się dobrze obcego języka. Bzdury!

Dzieci faktycznie mają otwarte, chłonne i giętkie umysły i wszystko szybko chwytają. Pamiętajmy jednak, że jeśli ta wiedza nie będzie utrwalana, to w równie szybkim tempie dziecko wszystko zapomni. Poza tym dziecko uczy się głównie prostych zwrotów i słów opisujących najbliższe otoczenie. Nie będzie natomiast w stanie zrozumieć abstrakcyjnych koncepcji, jak zasady gramatyki oraz słów i pojęć, których nie rozumie jeszcze we własnym języku. Nie wypracowało też samodyscypliny, ani żadnych własnych sposobów nauki. Na tym polu dorośli mają zdecydowaną przewagę. Jeśli jednak dziecko ma kontakt z obcokrajowcami, ma szansę na opanowanie wymowy na poziomie native speakera, co w przypadku dorosłego jest praktycznie nie możliwe. Ale czy musisz mówić jak native speaker?

Przestań wierzyć w mity i wmawiać sobie, że istnieją jakieś zewnętrzne okoliczności, które uniemożliwiają ci naukę. Dzisiaj języków uczą się również osoby ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Wszystko zależy od podejścia.

Ja sama uważam, że nie mam żadnych specjalnych predyspozycji językowych, co nie przeszkadza mi być lektorem angielskiego, przeczytać instrukcję użycia kosmetyku po włosku a wieczorem obejrzeć odcinek japońskiego serialu w oryginale 🙂

Wierzysz w cuda

Całkiem spora grupa osób uważa, że języka obcego można nauczyć się w tempie kosmicznym bez żadnego wysiłku. To potencjalne ofiary różnych naciągaczy sprzedających wymyślne urządzenia z przyssawkami do głowy (widziałam reklamę w Internecie), specjalnymi opaskami na głowę, okularami, słuchawkami, uczące cię we śnie lub w hipnozie. Nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać.

Co bardziej racjonalni zapisują się na super intensywne kursy. Nie nauczysz się jednak języka w dwa tygodnie, czy dwa miesiące. Przerobisz dużą ilość materiału, ale co z tego zostanie w głowie? Intensywne kursy mają dla mnie sens jedynie w przypadku, gdy ktoś potrzebuje na szybko przypomnieć sobie pewne rzeczy aby wrócić do poziomu, na którym poprzednio przerwał naukę i dalej kontynuować w normalnym tempie.

Pamiętaj, potrzebujesz czasu aby utrwalić sobie coś na tyle, żeby na długo zostało w twojej pamięci.

Jest też grupa osób które wierzą w magiczną metodę. To właśnie one obwiniają za brak sukcesu złe metody, którymi się wcześniej uczyli. To też potencjalni klienci szkół i trenerów językowych stosujących własną, według nich najlepszą, metodę nauki. Część z tych metod to po prostu komercyjne nazwy technik nauczania i nie znajdziecie o nich wzmianki w poważnych książkach o metodologii.

A jeśli chodzi o metodologię nauczania języków, to rzeczywiście istnieją różne uznane metody. Żadna z nich jednak nie obiecuje 100% skuteczności. Ta sama metoda przyniesie rewelacyjne efekty u jednych i niesatysfakcjonujące u innych. Dlatego większość nauczycieli czerpie pomysły i rozwiązania z różnych metod, sprawdzając co u ich uczniów działa, a co nie.

Pamiętaj, w cudowny sposób z dnia na dzień nie opanujesz języka. Musisz nad tym popracować.

 

Wierzysz w bajdy

Zdarza ci się słyszeć takie teksty: „Nie rozumiesz tego? Przecież to dziecinnie proste!” „Angielska wymowa jest trudna? Żartujesz! Przecież to banalne!” „Nic się nie uczyłem i zdałem”.

Czy kiedy to słyszysz czujesz się nieswojo? Podejrzewasz, że coś z tobą nie tak? Chyba jesteś mało inteligentny, bo siedzisz godzinami i wkuwasz a oni nic nie robią i mają lepsze wyniki.

Nie wierz w to. Osoby rzucające takie komentarze po prostu próbują wypromować się na geniuszy. Zapewniam cię jednak, że zanim coś stało się dla nich „banalne” poświęcili sporo czasu na naukę.

Nie przejmuj się takimi uwagami i rób swoje. A dla poprawy nastroju poczytaj sobie wywiady ze znanymi sportowcami. Jestem pewna, że nie będą mówić wyłącznie o tym jaki mają talent i jacy są genialni, ale raczej, jak dużo czasu wysiłku włożyli w to aby stanąć na podium.

 

Nie jesteś wobec siebie uczciwy

Spotykam się czasem z osobami, które twierdzą, że uczą się angielskiego od lat i niczego się nie nauczyły, bo trafiały na samych złych nauczycieli. Od razu zapala mi się czerwona lampka. Nie wierzę!

Wiem, że są ludzie, które nigdy nie powinny zostać nauczycielami. Sama miałam do czynienia z takimi, którzy zamiast zachęcić, zniechęcili mnie do pewnych przedmiotów. Mimo tego nie mogę uwierzyć, że wszyscy nauczyciele, na których ktoś trafił byli źli.

Kiedyś z kolei przyszła do mnie na zajęcia pani, która z miejsca zażądała kreatywnego podejścia do nauki, bo jest wybitną indywidualnością i nie chce uczyć się ze schematycznych i nudnych podręczników. Do tej pory na kursach i na prywatnych lekcjach, na które chodziła, stosowali materiały z podręczników, a ona niczego się nie nauczyła, więc to nie dla niej. Na szczęście nie została moją uczennicą. 😛

Bądź wobec siebie uczciwy i obiektywnie przyjrzyj się swojej sytuacji. Źli nauczyciele, nudne podręczniki, za niski poziom, za wyskoki poziom, kurs inny, niż myślałeś i tak dalej. Czy przypadkiem sam siebie nie oszukujesz? Rzeczywiście to wszystko przeszkadza ci w nauce?

Wieki temu ludzie nie mieli żadnych podręczników do nauki języków. Uczyli się z oryginalnych, nie zawsze fascynujących, tekstów. Pani guwernantka kazała powtarzać każde słówko 48 razy, żeby dobrze je zapamiętać i po 100 razy pisać wyraz, w którym zrobiło się błąd. Fantastyczne metody, prawda? A jednak ludzie bez problemów porozumiewali się ze sobą po francusku, po angielsku, po rosyjsku. Jak to możliwe?

Może po prostu uczyli się, nie myśląc o tym czy mają zdolności językowe, czy nie, czy są za starzy, czy za młodzi, za głupi, czy za mądrzy.

Dlatego przestań zawracać sobie głowę mitami, bujdami i innymi wymysłami. Wierząc w nie sam się blokujesz i sabotujesz kolejne próby nauki języka.

I wreszcie na koniec, mówisz, że nauka języka obcego jest trudna. Oczywiście! Uczenie się to całkiem skomplikowany proces w wyniku, którego zachodzą w tobie trwałe zmiany. Musisz liczyć się z tym, że nie wszystko będzie z początku zrozumiałe, będziesz popełniać wiele błędów, wyda ci się, że nie robisz postępów. Przez to wszystko trzeba przejść.

Jednak im częściej będziesz powtarzać sobie, że języki obce są trudne, tym trudniej będzie ci się uczyć. Zamiast tego zapamiętaj sobie, co powiedział kiedyś Goethe: „Wszystko jest trudne, zanim stanie się łatwe. Sukces odnoszą ci, którzy potrafią zmusić się do pracy”.

Powodzenia!

Zobacz też: Sześć kroków, które pomogą ci odnieść sukces w nauce języka obcego

Print Friendly, PDF & Email
Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Katarzyna Lwowska

Lektorka języka angielskiego specjalizująca się w indywidualnych zajęciach dla dorosłych. Posiada certyfikat CELTA uprawniający do nauczania dorosłych w szkołach językowych na świecie. Współpracowała ze szkołami językowymi w Warszawie ucząc języka ogólnego i biznesowego. Od 2011 roku prowadzi własną działalność szkoleniową. Z wykształcenia ekonomista, z 17-to letnim stażem pracy w międzynarodowych korporacjach.

6 Replies to “Dlaczego mam problem z nauką języka angielskiego?

  1. Trafnie przedstawione argumenty. Aby nauczyć się języka, trzeba mieć sporo samozaparcia i systematycznie się uczyć; nawet wtedy, gdy przychodzi lekkie zniechęcenie. Dla mnie nauka języka obcego to przede wszystkim praca własna. Lektor może nam pomóc, ale cudu nie zdziała i nie nauczy się za nas. Poza czasem spędzonym na kursie językowym, trzeba poświęcić również czas na samodzielną naukę w domu.

  2. Zgadzam się w 200 procentach. Sama przechodziłam przez piekło jeżeli chodzi o naukę aż w końcu po prostu zrozumiałam, że to o mnie tu chodzi, a nie o innych. Tylko ciężką pracą można tak naprawdę do czegoś dojść.

  3. Uczę maluszki i wiem, że na naukę nigdy nie jest za wcześnie:) Oczywiście w dorosłym życiu też warto uczyć się języków obcych, przychodzi to trudniej, ale nie jest to niemożliwe. Nic tak nie cieszy jak możliwość posługiwania się obym językiem, w kraju do którego jedziemy np na wakacje:) Zgadzam się z Tobą, nic tylko ciężka praca przyniesie efekty.

  4. Systematyczna praca, systematyczna praca i jeszcze raz systematyczna praca. Otulenie się językiem z każdej strony i nie załamywanie się, kiedy docieramy do ściany z napisem „nic nie rozumiem”. Czasem ciężko jest przełamać pewne bariery (jak mówienie, po polsku mam problem, by rozmawiać z obcymi, a co dopiero w innym języku ;)). Ale jak to mówią, wszystko siedzi w głowie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.